„ Co to jest?”.
Żona odpowiada bez mrugnięcia okiem:
„ Posąg dekoracyjny! Dupontowie po drugiej stronie ulicy mają taką, więc chciałam zrobić to samo”.
Mąż, dobry sportowiec czy po prostu zmęczony, nie nalega i idzie spać. Koniec historii? Nie do końca. O drugiej w nocy wraca z kanapką i kieliszkiem wina , stawia je przed słynnym posągiem i szepcze jej do ucha:
„ Proszę, zjedz coś. U Dupontów przeleżałam zamarznięta przez dwa dni i nikt mi niczego nie zaproponował”.
