Więc podjęłam decyzję. Odpisałam jej i powiedziałam, żeby nie martwiła się kosztami wysyłki. Zajmę się wszystkim. Starannie spakowałam ubrania, owijając je tak, jakby miały trafić do kogoś znajomego. Dołączyłam krótką notkę: „Mam nadzieję, że przyniosą trochę otuchy i radości”.
Pakiet, którego się nie spodziewałam: lekcja współczucia i siła prostego gestu
