Mężczyzna przyprowadził żonę na proste, rutynowe badania: pobranie krwi i analizę moczu. Nic nie wydawało się niezwykłe, choć nie mógł pozbyć się dziwnego zdenerwowania, które sprawiało, że drżały mu ręce, gdy siedział w poczekalni.
Lekarz szepnął mi do ucha: „Natychmiast zadzwoń na policję”
