Po prostu tam siedziałem. Bez złości, bez łez. Tylko ciężar, jakby powietrze wokół nich zgęstniało i stało się lepkie jak klej.
Pomyślałem: Czy wracać, czy nie? A jeśli tak, to dlaczego?
Wiem, jak to będzie. Wrócę, a wszystkie oczy będą zwrócone na mnie. Ktoś mnie rozpozna. Ktoś uśmiechnie się do siebie. Ktoś powie: „Ach, to ten, który nie mógł wejść do biura”.
Poszedłem na pierwsze piętro i wyszedłem na zewnątrz.
