Na początku myślałam, że żartuje, ale nie. Zadzwonił do taty, wszystko wyjaśnił, a potem wrócił do mnie, powtarzając swoje słowa niemal słowo w słowo. A przynajmniej wiem, że te słowa pochodziły od jego ojca, a nie od niego. Najwyraźniej jego tata powiedział mu, że po prostu dramatyzuję, że dzisiejsze kobiety są leniwe, że poród ma być bolesny i trudny, i że prawdziwe matki nie uciekną od tych rzeczy.
Mój teść mówi, że jestem leniwa, bo chcę mieć cesarskie cięcie, a mój mąż to słyszy, ale po operacji potajemnie…
