Nie zabiegałem o Marissę. Nawet nie myślałem o niej w ten sposób, dopóki nie zaczęła się nią interesować. Ale była zabawna, atrakcyjna i co najważniejsze, wiedziała dokładnie, czego chce. Żadnych gierek, żadnych zmian, żadnego trzymania mnie jako planu awaryjnego. Ja: brzmi fajnie. Marissa, super. Ale uwaga. Terra dziwnie się zachowuje, jeśli chodzi o nasze wspólne spędzanie czasu.
Chciałem tylko, żebyś wiedział. Zanotowałem. Nadal jesteś zainteresowany, jeśli jesteś. Zdecydowanie. Odbierz mnie o 19. Nadeszła sobota. Ubrałem się, czułem się dobrze. Nie byłem na prawdziwej randce od dwóch lat. Kiedy wychodziłem, mój telefon eksplodował. Mówisz serio? O czym? Marissa powiedziała mi, że ją gdzieś zabierasz. Zaprosiła mnie na komedię.
