W kolejnych dniach Madeleine opiekowała się Justine z cierpliwością i delikatnością, niemal jak matka. Bez zbędnych pytań, bez tłumaczeń. Tylko obecność. Po prostu cisza. I Justine zaczęła – wbrew wszelkim przeciwnościom – wracać do życia.
Dwa tygodnie po wyjeździe Christophe niespodziewanie wrócił. Drzwi zaskrzypiały, a Madeleine cicho wstała.
