Uświadomienie sobie tego faktu przeszyło ją dreszczem. Jeśli żył, to się ukrywał. A jeśli się ukrywał, to był w niebezpieczeństwie.
Kilka nocy później jej telefon zawibrował z nową wiadomością: Spotkajmy się tam, gdzie wszystko się zaczęło. Samotnie. Wbrew rozsądkowi, poszła. Miejscem spotkania był opuszczony magazyn w pobliżu starych doków, kiedyś miejsce, które Michael często odwiedzał w pracy. Czekała w cieniu, aż z mgły wyłonił się mężczyzna w długim płaszczu.
