Wtedy Mark wstał i podał mi małe, aksamitne pudełeczko. Moje dłonie zrobiły się wilgotne. Otworzyłam je powoli i oto był – delikatny złoty pierścionek z diamentem, który mienił się w świetle. To był dokładnie ten sam pierścionek, który podziwiałam tyle razy, ale nigdy nie odważyłam się o niego poprosić.
Moja teściowa wywołała awanturę w moje urodziny z powodu prezentu dla mojego męża. Musiałam ją postawić do pionu.
