Za oknami rozciągało się miasto – pełne rodzin takich jak klan Rodriguezów, które potrzebowały zarówno uzdrowienia, jak i nadziei. I po raz pierwszy w życiu Robert Mitchell wiedział dokładnie, co ma osiągnąć jego farmaceutyczne imperium.
Nikt nie poszedł na siódme urodziny sparaliżowanej córki prezesa, dopóki biedny chłopiec nie zapytał: „Czy mogę do was dołączyć?”.
