W kolejnych tygodniach Eli i ja rozpoczęliśmy mozolną podróż odbudowy naszego życia. Medialny szum w końcu ucichł, pozostawiając nas w spokojniejszej, choć wciąż niespokojnej, rzeczywistości. Sesje terapeutyczne stały się nieodłącznym elementem naszej rutyny, pomagając nam rozplątać sieć strachu i nieufności, którą wokół nas rozplątały działania Jareda.
Mój mąż zrobił obiad, a zaraz potem ja i mój syn padliśmy. Kiedy udawałam,
