Stał na środku sali, zdezorientowany i blady, jak aktor, który zapomniał swojej kwestii. Mikrofon leżał na podłodze, a wokół niego krążyli rozgniewani goście. „Wiktor Andriejewicz” – podszedł do niego dyrektor firmy, Igor Władimirowicz. „Jestem panem głęboko zawiedziony”.
* W naszą srebrną rocznicę ślubu mąż dał mi rozwód zamiast prezentu. „Dwadzieścia pięć lat wystarczy, teraz chcę młodszego…
