„Płyń, jeśli potrafisz!” – krzyknął brat mojego męża i odszedł, zostawiając mnie w głębinach oceanu.

Następnego dnia nie mógł uwierzyć własnym oczom, kiedy mnie zobaczył. Był w szoku.
Następnego ranka otworzył sejf i odkrył, że wszystkie dokumenty zniknęły. Właściwie czekałem już z rybakami w kancelarii adwokackiej.