— A rok później zaczął mnie nazywać nieudacznikiem, który nie potrafi zarobić prawdziwych pieniędzy. „Po co ci ci martwi poeci?” – pytał. „Zrób coś pożytecznego!”
„Zadzwonisz natychmiast i odmówisz tej pracy!” – złapał ją za ramię. „Zabraniam! Słyszysz mnie? Zabraniam!”
