Pamiętam, jak pierwszy raz zapłaciłem im podatek od nieruchomości. Byli na krawędzi zajęcia nieruchomości, a ich głosy łamały się przez telefon. Miałem 26 lat i ledwo płaciłem czynsz, ale bez wahania przelałem pieniądze. Mama nazywała mnie swoim aniołem stróżem. Wierzyłem jej. Potem przyszły opłaty za media, samochód i czesne Kayli, 18 000 dolarów rocznie, przez trzy lata z rzędu.
Moja mama napisała: „Zgodziliśmy się, że nie jesteś już częścią rodziny”. Nie przychodź na żadne zgromadzenia…
