Moim pierwszym odruchem nie było krzyczenie. Zamiast tego zamarłem. Moja klatka piersiowa się ścisnęła, serce waliło jak młotem i przez przerażającą chwilę myślałem, że hałas może przyciągnąć do mnie stworzenia. A potem, bez ostrzeżenia, moje ciało zareagowało. Pobiegłem. Wybiegłem z garażu tak szybko, jak mogłem, zatrzasnąłem za sobą drzwi i stanąłem na zewnątrz, łapiąc powietrze, trzymając się za pierś, jakbym właśnie uciekł przed czymś śmiertelnym.
Poszedłem do garażu tylko po to, żeby zabrać starą skrzynkę z narzędziami!
