Tydzień ruszył do przodu. Karty pracy. Bagaże zapakowane. Dowóz do szkoły w czapce z daszkiem. Mama wysłała mi zdjęcie arkusza z poradami budżetowymi z trzema pustymi ustami wypełnionymi po brzegi. „To głupota” – napisała. „Ale dobra”. Postępy w mojej rodzinie wyglądają dziwnie. Biorę to.
Świąteczny obiad zamienił się w koszmar, ponieważ moja mama „zapomniała” talerza mojej córki z niewiarygodnego powodu.
