Rozejrzała się. „Przyprowadza tu różne kobiety. Zawsze udaje spłukaną. Niektóre w końcu płacą. Jedna wróciła z płaczem w zeszłym tygodniu – powiedziała, że ją okradł. Pozwoliła mu u siebie zamieszkać. Zniknęły jej laptop i biżuteria”.
USTAWODAWSTWO BYŁO OSTRZEŻENIEM
