Lata później wciąż wyczuwała zapach cytryny w nieoczekiwanych miejscach. W kuchni u przyjaciółki. W skórce od drinka przy zatłoczonym stole. W słabym śladzie na własnych dłoniach po sprzątaniu. Za każdym razem, nawet o tym nie myśląc, jej oddech stawał się głębszy. Jej ciało pamiętało to, czego kiedyś z trudem uczył się jej umysł.
Sztuczka oddechowa z cytryną przy łóżku
