Martin wszedł powoli. Z kuchni unosił się aromat świeżego chleba i mięty. Na stole stały dwie filiżanki herbaty. Jedna była z jego ulubionej porcelany. Druga była prosta, czerwona. Herbata była jeszcze ciepła.
Drzwi willi otworzyły się ze znajomym kliknięciem
