Następnego ranka Eli dumnie założył swoje różowe trampki do szkoły. Czekałem w pobliżu, przepełniony znaną mieszanką strachu i nadziei. W porze lunchu zobaczyłem grupkę chłopców wskazujących na buty Eliego i śmiejących się z nich. Serce mi zamarło. Ale potem jeden z chłopców podszedł do Eliego. Zagadali się, a potem, ku mojemu zaskoczeniu, zaczęli razem biegać po placu zabaw. Okazało się, że drugi chłopiec też miał świecące trampki, tylko niebieskie. Kiedy podniosłem Eliego, promieniał. Powiedział mi, że jego nowy przyjaciel, Josh, uważa jego buty za „fajne”. Czasami jeden życzliwy głos wystarczy, by zmienić świat.
„Nie okazuj braku szacunku babci, ale pozwól mu być”
