„Rodzina pozwoliła mi wyhamować. Miałem bardzo dużo wypadków na snowboardzie, na rowerach. Lubiłem sporty ekstremalne. Rodzina, z jednej strony mnie ograniczyła, bo nie uprawiam już tych sportów, natomiast wypadki nie wzięły się znikąd. Przekraczałem barierę” – tłumaczył w rozmowie z Plejadą, cytowanej przez CoZaTydzień i Super Express.
Z jednej strony – ograniczyli mu przestrzeń na autodestrukcję. Z drugiej – dali powód, żeby w ogóle chcieć tę autodestrukcję zatrzymać.
„Rodzina jest dla mnie wartością, dla której postanowiłem dalej żyć” – powiedział dla Plejady, co przywołuje m.in. portal Co Za Tydzień.
„Trzeba o tym mówić”. Po co on to robi?
Najłatwiej byłoby to wszystko przeżyć po cichu: pójść na terapię, przestać pić, zamknąć temat. On robi coś odwrotnego – idzie z tym do mediów.
W wywiadach powtarza, że chce przestrzec innych.
„Trzeba o tym mówić i proszę się nie bać, nawet pod taką groźbą, że się straci kogoś bliskiego, że ten ktoś się od nas odwróci, bo powiemy mu prawdę. Teraz jestem wdzięczny, a też się odwracałem” – powiedział w rozmowie z Plejadą, cytowanej przez dziennik.pl i CoZaTydzień.
Podkreśla, że największą ulgę przyniosło mu to, że przestał kłamać – sobie i innym. O tym, jak ważne jest głośne mówienie o uzależnieniu, opowiadał również w „Pytaniu na śniadanie” u Katarzyny Dowbor, co opisał „Super Express”.
Nie robi z siebie bohatera. Raczej kogoś, kto miał ogromne szczęście: dobrą terapię, ludzi, którzy nie bali się powiedzieć „masz problem” i rodzinę, która nie odwróciła się na stałe.
Ojciec, który nie chce się już ukrywać
Dziś jego historia nadal jest „w trakcie”. Alkoholizm to choroba przewlekła – sam podkreśla, że nie da się jej „wyleczyć na zawsze”, można ją tylko zatrzymać i pilnować codziennie, jak podstępnego przeciwnika.
Ale jest jedna wyraźna zmiana: z ojca, który chował swoje picie, stał się ojcem, który nie chce się już ukrywać – ani przed sobą, ani przed córkami, ani przed widzami.
I w tym, paradoksalnie, jest może największa nadzieja w tej historii: że facet, którego wielu wciąż pamięta jako uśmiechniętego nastolatka z serialu, dziś pokazuje, że „fajny chłopak” też może być alkoholikiem. I że zamiast się tego wstydzić po cichu – można to wykorzystać, żeby komuś innemu uratować kilka lat życia.