Zamarłam. Nikt nie poszedł nie nosił od dnia, w którym wystąpił zawodnik. Instynktownie chcą odmówić. Ale zamiast tego wyszeptałam: „Nie dalej”.
Wsuń ręce w rękawy i zakręciła się przed lustrem. Czerwień kontrastowała z jej ciemnymi włosami i po raz pierwszy od lat dostrzegłem w kardiganie nie ciężar, ale coś, co na nowo ożyło.
