Wychowałam samotnie moich bliźniaków. Kiedy miałam 16 lat, powiedzieli, że nigdy więcej nie chcą mnie widzieć.

Kiedy moi synowie bliźniacy wrócili do domu z zajęć na uczelni, nie rzucali plecaków na podłogę ani nie grzebali w lodówce, jak to zwykle robili. Siedzieli na kanapie, obok siebie, z twarzami, które nagle zrobiły się starsze, i mówili mi, że nie chcą mieć ze mną nic wspólnego.

Dla kobiety, która spędziła szesnaście lat jako samotna matka wychowująca bliźniaków, ta chwila była jak upadek gruntu pod nogami. Wszystko, co poświęciłam, każda nocna zmiana i poranny dojazd do szkoły, zdawało się znikać w jednym zdaniu.

Nie miałam pojęcia, że ​​ich ojciec, z którym nie utrzymywali kontaktu – chłopak, który odszedł od nas jeszcze przed ich narodzinami – powrócił do ich życia za sprawą programu studiów, do którego tak ciężko pracowałam, żeby ich zapisać.

I nie wrócił tylko po to. On przejął dowodzenie.

Nie czułam strachu, gdy w wieku 17 lat dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Na początku nie.

Poczułem wstyd.