Wyglądało na bezużyteczne… dopóki go nie odwróciłem!!!

Nie spodziewałem się odkryć tego dnia kawałka przeszłości. Przyznam szczerze, że zabijałem czas w tym Goodwill, przeszukując zwyczajny cmentarz brudnych kubków, martwych, tajemniczych kabli i samotnej rolki, która zgubiła swoją jedyną towarzyszkę. Znasz tę scenę. Ale potem to zobaczyłem — to wysokie, delikatne szkło ze złotą spiralą owiniętą wokół brzucha. Wygląda na to, że przypomina delikatne, dmuchane szklane lampy naftowe z dawnych lat.

Na początku pomyślałem, że to dziwny kieliszek do szampana. Wiecie, jeden z tych „artystycznych”, z których tak naprawdę nigdy się nie pije (ale trzyma się je pod ręką, żeby zaimponować gościom, których się nie lubi). Ale wieczko było ledwo uchylone. Wiesz, żelka mogłaby się przecisnąć. Stałem tam, trzymając go, zmieszany, kiedy nagle coś do mnie dotarło: