Dyskretna, urocza, czasem z satyny lub koronki… mała kokardka zdobiąca przód damskich majtek wydaje się być jedynie ozdobą. Jednak ten detal, spotykany u większości modelek, kryje o wiele bogatszą historię, niż się wydaje. A co, jeśli za tą wstążeczką kryje się dziedzictwo praktyczne, historyczne i symboliczne?
Dyskretny, ale bardzo użyteczny punkt orientacyjny

Przede wszystkim, ta mała kokardka to nie tylko prosta ozdoba: ma zaskakująco praktyczną funkcję.
Po prostu pozwala zidentyfikować przód bielizny .
Prosty, a zarazem niezwykle skuteczny trik, gdy ubieramy się w pośpiechu, przy słabym oświetleniu lub gdy fason ubrania nie odróżnia wyraźnie przodu od tyłu. Ten drobny szczegół oszczędza niejednego porannego niezdecydowania – i trzeba przyznać, że dodaje mu pożądanego akcentu elegancji.
Dziedzictwo z innego czasu
Historia małego supełka sięga kilku wieków wstecz, na długo przed pojawieniem się gumki.
W XVII i XVIII wieku kobieca bielizna była utrzymywana na miejscu za pomocą wstążek wiązanych w talii lub z przodu. Wiązania te służyły do regulacji i utrzymywania ubrania na miejscu.
Z biegiem czasu, wraz z ewolucją tkanin, wstążki stały się mniej potrzebne… ale gest wiązania węzła pozostał. Z przyzwyczajenia, a potem ze względów estetycznych, producenci zachowali ten drobny symbol, przekształcając go w dekoracyjny detal.
Jak zauważa historyk Denis Bruna, węzeł symbolizował już kobiecość i dbałość o szczegóły , wartości, które do dziś kojarzą się z bielizną.