„Weź się w garść!”
Krzyknął szef:
„Tylko jeden?! Nasz personel sprzedaży średnio obsługuje 20 do 30 klientów dziennie. To musi się poprawić! I to wkrótce, jeśli chcesz tu dalej pracować. Mamy tutaj bardzo surowe standardy dla sprzedawców. Jedna sprzedaż dziennie mogłaby być akceptowalna w Montanie, ale ty już nie jesteś na prowincji, synu. Weź się w garść albo wynocha!”
Młody mężczyzna wysłuchał pouczeń kierownika i nadal wpatrywał się prosto w podłogę. Szef miał wyrzuty sumienia, że zwyzywał go już pierwszego dnia, więc zapytał:
„OK, ile wyniosła ta twoja jedyna sprzedaż?”
Michael podniósł wzrok i odpowiedział:
„124 088,30 dolarów”
Zdziwiony szef powiedział:
„124 088,30 dolarów?! Co Ty do cholery sprzedałeś?!
A młody mężczyzna wyjaśnił:
„Cóż, najpierw sprzedałem mu kilka nowych haczyków na ryby. Potem sprzedałem mu nową wędkę do nowych haczyków. Zapytałem go, dokąd się wybiera na ryby, a on powiedział, że nad morze, więc powiedziałem mu, że będzie potrzebował łodzi, poszliśmy do działu łodzi i sprzedałem mu nowy model z dwoma silnikami, który mamy. Potem powiedział, że nie sądzi, aby jego mały samochód to uciągnął, więc zabrałem go do działu motoryzacyjnego i sprzedałem mu Dodga z napędem na cztery koła”.
Szefowi opadła szczęka i po minucie ciszy zapytał:
„Przyszedł facet, żeby kupić haczyki na ryby, a ty sprzedałeś mu łódź i nowy samochód?!
Na co Michael odpowiedział:
„Niezupełnie. Szczerze mówiąc, facet przyszedł tu kupić tampony dla swojej partnerki. A potem powiedziałem: „Koleś, no to masz przerąbany weekend, powinieneś iść na ryby”.
Następnego dnia Michael otrzymał awans…
Nie zwlekaj i podziel się tym ze znajomymi!