Pytanie może początkowo brzmieć prowokacyjnie.
Czy jest taki moment w życiu, kiedy mężczyzna nie potrzebuje już kobiety?
Kryje się za tym coś głęboko ludzkiego.
Poszukiwanie równowagi, ewolucja potrzeb emocjonalnych i sposób, w jaki miłość zmienia się wraz z wiekiem.
Odpowiedź jest o wiele bardziej subtelna niż proste „tak” lub „nie”.
Kiedy idea „potrzeby” po cichu się zmienia
Przez długi czas związki były postrzegane jako konieczność. Bycie w związku oznaczało stabilizację, sukces, a nawet poczucie własnej wartości. Wielu mężczyzn dorastało w przekonaniu, że szczęście płynie z posiadania kogoś u boku, kogoś, kto dopełni to, co wydawało się niedokończone.
Z czasem i doświadczeniem to przekonanie często ulega zmianie. Pragnienie towarzystwa nie znika, ale się zmienia. Zamiast szukać kogoś, kto wypełniłby emocjonalną pustkę, wielu mężczyzn zaczyna szukać partnerki, która uzupełni ich życie, które i tak wydaje się stabilne. Miłość staje się mniej kwestią przetrwania, a bardziej dzielenia się. Mniej zależności, a bardziej wyboru.
Ta zmiana zazwyczaj następuje po latach nauki. Po historiach miłosnych, które uczyły radości, i takich, które przyniosły rozczarowanie. Po uświadomieniu sobie, że nikt inny nie udźwignie odpowiedzialności za Twój wewnętrzny spokój. W tym momencie związki przestają być schronieniem, a stają się dodatkiem.