Jak tragiczna katastrofa lotnicza ukształtowała gwiazdę komedii

Katastrofa lotnicza

11 września 1974 r., kiedy miał zaledwie dziesięć lat, jego ojciec i dwaj bracia w podobnym wieku do niego, zginęli w katastrofie samolotu Eastern Air Lines Flight 212, w trakcie próby lądowania w Charlotte w Karolinie Północnej.

Ojciec i bracia podróżowali, aby zapisać synów do szkoły Canterbury School w New Milford w stanie Connecticut. Krótki lot z Charleston nigdy nie dotarł do celu, rozbijając się na porośniętym kukurydzą zboczu wzgórza zaledwie niecałe 5 kilometrów od pasa startowego.

Do tragedii przyczyniła się mgła, ale w raporcie Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu stwierdzono też: „Brak świadomości na jakiej wysokości znajdował się samolot w krytycznych momentach podejścia do lądowania wśród załogi wynikał z braku dyscypliny w kokpicie i nieprzestrzegania ustalonych procedur”.

Kontynuacja artykułu pod zdjęciem

katastrofa lotnicza

Spośród 82 osób na pokładzie przeżyło tylko 13.

Rozmyślając nad tą stratą, osobowość telewizyjna powiedziała kiedyś Andersonowi Cooperowi: „Byłem zdruzgotany, ale potem odnalazłem się w tym cichym, pogrążonym w żałobie świecie, który powstał w domu”.

„Moja matka musiała się mną opiekować, co myślę, że było dla niej swego rodzaju darem, poczuciem celu w tamtym momencie. Ale ja też musiałam się nią opiekować. Dom stał się bardzo cichy, bardzo mroczny, a zwykłe dziecięce troski jakby zniknęły”.

Jako, że był najmłodszym dzieckiem, jego starsze rodzeństwo już się wyprowadziło, przez co mieszkał kilka lat z matką sam.

Zainteresowało go science fiction

Po rodzinnej tragedii gwiazda nie wykazywała większego zainteresowania szkołą i nauką.

„Śmierć ojca i braci sprawiła, że nic nie miało sensu. Po prostu się wyłączyłem” – wspominał.

Zamiast tego zainteresował się science fiction i fantasy, zwłaszcza twórczością JRR Tolkiena, którą kocha do dziś. Szukał też pocieszenia w wierze katolickiej, próbując odnaleźć sens w tej druzgocącej stracie.

Oprócz zamiłowania do science fiction i fantasy, odkrył w sobie pasję do improwizacji i teatru, co stało się dla niego nowym sensem życia. To skłoniło go do przeniesienia się z Hampden-Sydney College w Wirginii na Northwestern University w Chicago, gdzie studiował sztuki sceniczne.

Jednak dopiero na studiach w pełni uświadomił sobie ciężar swojego smutku. W pierwszym roku studiów schudł prawie 23 kilogramy. W wywiadzie udzielonym Oprah Winfrey w 2012 roku przyznał, że po wydarzeniach, które ukształtowały jego wczesne życie, był w „złej formie”.

„Byłem po prostu niedoświadczony. Byłem po prostu bardzo smutny z tego powodu. Miałem tylko czas, żeby, jak sądzę pobyć sam na sam z tymi myślami”.

Marzył by zostać aktorem

Studiując na Uniwersytecie Northwestern, przyszły gwiazdor telewizji marzył o karierze aktora dramatycznego. Komedia nie była wówczas w jego kręgu zainteresowań, choć później to właśnie ona zdefiniowała jego karierę.