Są rany, które nigdy tak naprawdę się nie goją. Leżą uśpione latami, pogrzebane pod ciężarem rutyny, miłości i odwagi… aż do dnia, w którym niespodziewanie się otworzą. Dokładnie to przydarzyło się Marcowi, samotnemu ojcu niewidomych bliźniaczek, gdy jego przeszłość zapukała do drzwi po osiemnastu latach milczenia.
Miały zaledwie tydzień, gdy matka je porzuciła.

Emma i Clara miały wtedy zaledwie tydzień. Urodziły się niewidome, kruche i całkowicie zależne, potrzebowały stałej opieki, uwagi, a przede wszystkim miłości. Ich matka, Laure , postanowiła odejść. Czuła, że to nie jest życie, jakiego pragnęła: zbyt wiele ograniczeń, zbyt wiele poświęceń, zbyt duży cień na jej ambicjach. Wyjechała z walizką, zostawiając za sobą złamanego… ale zdeterminowanego ojca.