Pranie ubrań w pralce w temperaturze 40°C to zły pomysł: oto dlaczego najlepiej zerwać z tym nawykiem

Pralka jest niezastąpiona w wielu domach. Używamy jej do utrzymania czystości i świeżości ubrań, pościeli, ręczników i innych tekstyliów, często kilka razy w tygodniu. Jednak wciąż pojawia się pytanie: który program jest najlepszy? Wiele osób niemal automatycznie sięga po 40°C, ponieważ jest to swego rodzaju „standardowa temperatura”, która sprawdza się w każdym przypadku. Wydaje się bezpieczna: wystarczająco wysoka do prania, ale nie na tyle wysoka, aby zużywać zbyt dużo energii lub niszczyć ubrania.
W rzeczywistości ten odruch jest mniej logiczny, niż się wydaje. Pranie w temperaturze 40°C jest często droższe niż to konieczne, a w wielu przypadkach nie daje zauważalnie lepszych rezultatów niż pranie w temperaturze 30°C, a nawet 20°C. Nie chodzi zatem tylko o „kilka stopni różnicy”, ale o nawyk, który może mieć znaczący wpływ na rachunki za energię, żywotność ubrań i długoterminowy wpływ na środowisko.
Pralka może nie znajdować się na szczycie listy najbardziej energochłonnych urządzeń gospodarstwa domowego, ale wraz ze wzrostem cen energii coraz ważniejsze staje się zwracanie uwagi na tygodniowe zużycie. Wybrana temperatura prania to jeden z najważniejszych czynników wpływających na zużycie energii elektrycznej. I właśnie tu tkwi problem z temperaturą 40°C: wydaje się rozsądnym kompromisem, ale często jest zbędnym krokiem pośrednim.

Dlaczego warto przestać prać ubrania w temperaturze 40°C?