No cóż, to były moje 32. urodziny. Nazywam się Lara i wszystko zaczęło się od tajemniczego pudełka pod moimi drzwiami, które zmieniło wszystko.
„Wszystkiego najlepszego, piękna” – wyszeptał rano mój mąż Dexter. „Mam dla ciebie później niesamowitą niespodziankę”.
Dave, nasz syn, wpadł do środka, podekscytowany imprezą. Dzień był idealny, pełen przyjaciół, rodziny i śmiechu. Właśnie wchodziłem w towarzystwo, gdy zawibrował mój telefon.
Tylko dla przykładu.
Nieznany dzwoniący miał dla mnie paczkę, prosząc, żebym odebrał ją sam. Zaciekawiony, podszedłem do drzwi.
Kurier podał mi ciężkie pudło. Znalazłem w nim skradzioną biżuterię i liścik: „OD KOCHANKA TWOJEGO MĘŻA!”. Serce mi zamarło.
Dexter ukradł moją biżuterię dla swojej kochanki? Wyszłam z imprezy, wiedziona adresem w liście, ze łzami w oczach. Dotarłam do starego domu, zawahałam się, ale weszłam. Nagle błysnęły światła i rozległy się krzyki: „GRALIŚMY W CIEBIE! WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!”
Dexter mnie przytulił. „Nie, panienko, Laro. To był żart”.
Poczułem ulgę i pomimo złości, roześmiałem się. To były niezapomniane urodziny.