Podczas mojego dwutygodniowego pobytu w szpitalu cisza stała się moim najbliższym towarzyszem.
Moje dzieci mieszkały w różnych miastach, oddalonych o wiele godzin. Moi przyjaciele chcieli dobrze, ale ich życie było zajęte, pełne obowiązków, na które nie miałam już siły. Godziny odwiedzin mijały, często bez ani jednej znajomej twarzy. Każdy dzień ciągnął się w nieskończoność, naznaczony jedynie cichym pikaniem maszyn, szelestem …
👇 👇 👇 👇 👇