Wieczorne światło słabo filtruje przez okno łazienki, rzucając łagodny blask nad małym, znanym guzem na moim palcu.
To tylko mała rzecz, naprawdę – nic dramatycznego.
Ale jakoś tam jest, nieproszony gość, który patrzy na mnie.
Nie mogę się powstrzymać, nie mogę przestać o tym myśleć, czując tę niełatwą mieszankę obrzydzenia i ciekawości, która mnie przytłacza, odmawiając odpuszczenia.
Stoję w łazience dłużej …
👇 👇 👇 👇 👇