Salon był delikatnie oświetlony, blask drzewa i świece odlewając ciepłą i zachęcającą atmosferę.
To była kolacja wigilijna, czas zwykle wypełniony śmiechem i klinking srebra na talerzach.
Ale dziś w powietrzu była ciężkość, ciężar, który osiadł w mojej piersi.
Mama rozdawała prezenty z dużego pudełka, które obiecała dzielić z nami wszystkimi.
Każdy coś otrzymał, jego oczy świecą zaskoczeniem i wdzięcznością.
Siedziałem …
👇 👇 👇 👇 👇