To było koło północy w gorzko zimowy wieczór, i wracałem do domu z późnej zmiany.
Światła uliczne migotały słabo, ledwie oświetlały pusty przystanek autobusowy w pobliżu najgorszych bloków mieszkalnych.
Byłam wyczerpana, bolały mnie kości, moje myśli dryfowały ku ciepłu domu.
Ale potem, pod ławką, zobaczyłem coś małego i delikatnego.
Dziecko, porzucone i drżące.
Moje serce skoczyło, gdy się spieszyłem, wbijając …
👇 👇 👇 👇 👇