To było spokojne niedzielne popołudnie na oddziale położniczym szpitala, w miejscu, gdzie szepty i delikatne kroki mieszają się z okazjonalnie zachwycającym piskiem płaczu noworodka.
Siedziałem obok szpitalnego łóżka mojej siostry, łzy radości spływały mi po twarzy, kiedy świętowaliśmy przybycie jej dziecka po prawie dziesięciu latach walki z bezpłodnością.
Właśnie wtedy, mój mąż, który stał u stóp łóżka, nagle chwycił mnie …
👇 👇 👇 👇 👇