To było tuż po północy w restauracji, miejsce, które było bardziej jak przystań niż biznes o tej porze.
Burza na zewnątrz była nieustępliwa, wybijając okna z intensywnością, która czuła się osobista.
Byłem sam, przechodząc przez zwykłe ruchy sprzątania, próbując zignorować niepokój gryzący mnie.
Potem przyjechali.
Około dwudziestu pięciu motocyklistów, mokrej wody, ich skórzane kurtki lśniące deszczem.
Wprowadzili się cicho, wypełniając …
👇 👇 👇 👇 👇