Ranek zaczął się jak każdy inny, łagodny chłód późnej zimy szczotkowania moich policzków, gdy wszedłem na ganek. Moje oczy dryfowały po podwórku, gdzie mróz przylgnął do trawy jak cienki, uparty welon.
Jessica bawiła się w pobliżu podwórka, jej śmiech był słaby, ale słodki, mieszał się z odległymi dźwiękami porannych rutyn.
Czuł się jak każdy zwykły dzień, świat tak znajomy i …
👇 👇 👇 👇 👇