„Nie musiałeś tego robić” – powiedziałem.
Podskoczyła i uśmiechnęła się nerwowo.
„Nie chciałam zostawić bałaganu” – powiedziała. „Zrobiłeś już tak wiele”.
„Czy mam cię odwieźć do domu twojej siostry?” – zapytałem.
„Jeśli to nie jest zbyt wiele”, powiedziała, „mogę spotkać się z nią w pobliżu stacji, gdy tylko naładuję telefon”.
„To nie jest takie trudne” – powiedziałem. „Chodź, idziemy. Zabierzemy cię tam”.
Na progu drzwi odwróciła się i niezręcznie mnie przytuliła, wciąż trzymając Olivera jedną ręką.
„Dziękuję” – mruknęła. „Gdybyś się nie zatrzymał… Nie wiem, co by się stało”.
Odwzajemniłem jej uścisk.
„Cieszę się, że to zrobiłem” – powiedziałem.
Patrzyłem, jak schodzi podjazdem, śnieg chrzęścił jej pod butami, a potem zamknąłem drzwi i pomyślałem, że to już koniec.
Przewińmy do przodu o dwa dni.
Przeczytaj więcej na następnej stronie >>