Efekt? Przerażony krzyk i gorączkowe kroki w stronę łazienki. Kiedy wraca, mąż wyznaje z przerażeniem: „Kochanie, miałaś rację… Rozpłakałem się! Na szczęście udało mi się uratować większość…”. Psotny i przezabawny odwet, który pomimo absurdalności doskonale ilustruje drobne kłótnie pary i sztukę zemsty.
Mały Johnny wraca ze szkoły i oznajmia, że dostał ocenę 8/20.
