Ten punkt zwrotny ma niewiele wspólnego z wiekiem, choć wielu doświadcza go po czterdziestce lub pięćdziesiątce. Nadchodzi, gdy mężczyzna lepiej rozumie siebie. Gdy wie, czego chce, czego nie będzie już tolerował i co jest dla niego naprawdę ważne.
Szuka więc spokoju, a nie intensywności. Szczerości, a nie performansu. Relacji, która wydaje się naturalna, w której może być sobą, nie musząc ciągle niczego udowadniać. Relacja nie służy już samotnemu wyleczeniu, lecz wzbogaceniu życia, które już samo się ustabilizowało.
