Mimo to wciąż szukałem. Mój wzrok omiatał każdy zakątek obrazu. Studiowałem regały z książkami. Badałem cienie pod meblami. Przyglądałem się roślinom, ramom obrazów, a nawet fałdom zasłon. Każdy przedmiot stawał się podejrzany. Każdy kształt sugerował zarys twarzy albo zakrzywienie ogona. Nadchodził moment, gdy wydawało mi się, że to widzę, i moje serce podskakiwało z nadziei, by zaraz zaniknąć, gdy iluzja rozpływała się we wzorze poduszki albo kształcie wazonu.
Dla tych, którzy jeszcze nie widzieli, spójrzcie:
