Cóż, przez większość czasu byliśmy tylko tata i ja.
Charlotte, mająca 35 lat, nigdy tak naprawdę nie była częścią tej rodziny. Mieszkała w domu naszego ojca, ale nigdy nie był to jej dom. Nadal była na zewnątrz. Czasami chodziło o imprezy, wyjścia ze znajomymi, a nawet, jak zawsze mawiała, o pogoń za kolejną „wielką rzeczą”.
