Patologiczne zbieractwo w blokach Warszawy. “Nie wpuszcza nikogo”

Mężczyzna podkreśla, że przez lata administracja budynku i spółdzielnia mieszkaniowa tolerowały tę sytuację, a zawór gazowy w mieszkaniu pana Bogdana nie był sprawdzany przez dziesięć lat. Jego zdaniem to szczęście, że skończyło się jedynie na zalaniach, a nie na wybuchu gazu. Mieszkańcy wysłali około 30 pism do różnych instytucji, opisując sytuację, jednak odpowiedzi były utrzymane w tonie, że nie da się nic zrobić.

Interwencja po latach bezradności

KONTYNUUJ CZYTANIE NA NASTĘPNEJ STRONIE 🥰💕