Drzwi otworzyły się z hukiem, a za nimi powiał potężną postać. Motocyklista, z ciężkimi butami uderzającymi o podłogę, rozglądał się po pokoju, aż jego wzrok padł na starca. „Znowu ty, skamielico?” – prychnął. Rozmowy ucichły natychmiast, widelce zawisły w powietrzu.
„To moje miejsce, stary draniu. Wynoś się, zanim cię wyrzucę.”
Weteran podniósł wzrok, jego głos był spokojny, ale zmęczony. „Chłopak, spotkałem się z gorszymi ludźmi niż ty. Jeśli tak bardzo ci zależy na tym krześle, weź je”.
KONTYNUUJ CZYTANIE NA NASTĘPNEJ STRONIE 🥰💕