Moment w supermarkecie, który uświadomił mi, jak bardzo mnie kocha

Kiedy mój mąż poszedł na zakupy spożywcze, poprosiłam go po prostu, żeby po drodze kupił podpaski. Szczerze mówiąc, byłam już przygotowana na klasyczną scenę: gorączkowe SMS-y z alejki, niewyraźne zdjęcia, niekończące się wahanie. Prawie spodziewałam się chichotów… albo rezygnacji.
Ale zamiast tego, spokojnie wrócił, trzymając w ręku dokładnie tę markę i model, bez ani jednego pytania. W tym momencie wybuchnęłam śmiechem, bardziej zaskoczona niż cokolwiek innego.

Gdy zapytałem go, skąd to wie, wzruszył ramionami, trochę zawstydzony, i wyjaśnił, że widział, jak wybieram je tak wiele razy, że utkwiło mu to w pamięci.