Oleje z nasion: osiem olejów, których należy bezwzględnie unikać
Te oleje, znane również jako oleje roślinne, powodują stres oksydacyjny porównywalny z brązowieniem nadgryzionego jabłka. Badanie przeprowadzone przez dr. Martina Grudfelda wykazało, że frytki smażone na tych olejach są równoważne paleniu papierosa pod względem ilości wytwarzanych rakotwórczych aldehydów.
Oleje te wchłaniają się do naszych komórek w ciągu kilku godzin i pozostają tam przez lata. Ich okres półtrwania wynoszący 680 dni oznacza, że nawet po zaprzestaniu spożycia połowa z nich pozostaje obecna w organizmie dwa lata później, powodując przewlekły stan zapalny.
Osiem problematycznych olejów to: rzepakowy, kukurydziany, bawełniany, słonecznikowy, sojowy, krokoszowy, z otrębów ryżowych i winogronowy. Dr Kate Shanahan nazywa je „ośmioma złymi”.
Stanowią składnik 80% naszego pożywienia, można je znaleźć w chipsach, krakersach, sosach sałatkowych i wszystkich smażonych potrawach w restauracjach.
Żywność ultraprzetworzona: forma ludobójstwa
Kennedy nazywa tę ultraprzetworzoną żywność „ludobójstwem”, szczególnie w społecznościach rdzennych Amerykanów. Chce wykluczyć ją z programów rządowych i szkolnych stołówek.
System opieki zdrowotnej, który jest wadliwy z założenia
Stany Zjednoczone, najbogatszy kraj świata, zajmują 37. miejsce na świecie pod względem opieki zdrowotnej. Kraj wydaje rocznie 4,6 biliona dolarów na opiekę zdrowotną – co odpowiada czwartemu co do wielkości PKB na świecie – a mimo to jego populacja nigdy nie była tak chora.
Jedna czwarta tych wydatków dotyczy cukrzycy, głównie typu 2, choroby metabolicznej, której można w 100% zapobiec i którą można całkowicie odwrócić. System działa jak idealny model subskrypcji: tania, przetworzona żywność wywołuje objawy, które prowadzą do wizyty u lekarza, który przepisuje leki do odebrania w aptece.
Włoski przykład
Włochy, które w 2016 roku zakazały stosowania wielu dodatków chemicznych, mogą pochwalić się wyższą średnią długością życia niż Stany Zjednoczone, a także niższym wskaźnikiem otyłości, chorób i cukrzycy. Mimo to Włosi nie chodzą na siłownię częściej – wręcz przeciwnie, mają ich znacznie mniej.