Dr Roger Schwelt, certyfikowany lekarz intensywnej terapii, dzieli się przekonaniem równie niepokojącym, co wnikliwym: zbiorowo zapomnieliśmy o kluczowym znaczeniu naturalnego światła. W dobie medycyny technologicznej pojedynczy promień słońca może być kluczem do zapobiegania chorobom przewlekłym, przedłużania życia… a nawet unikania demencji. Przekazuje to przesłanie poprzez fakty, badania i poruszające historie – takie jak historia śmiertelnie chorego nastolatka, który cudem przeżył po wystawieniu na działanie promieni słonecznych.
Wszystko zaczyna się od przypadku Henry’ego, 15-letniego chłopca chorego na białaczkę. Trafił do szpitala w Minnesocie w czerwcu 2024 roku, gdzie chemioterapia wywołała u niego wyniszczające powikłanie: martwicze zakażenie grzybicze płuc. Pomimo najsilniejszych leków przeciwgrzybiczych, jego stan się pogorszył. Usunięto mu lewe płuco. Zakażenie rozprzestrzeniło się na drugie. Lekarze dawali mu dwa dni życia. Jego jedynym pragnieniem było wyjście na zewnątrz. Przeniesiony na zewnątrz, leżąc na łóżku, wspomagany respiratorem, po raz pierwszy w życiu zaznał światła słonecznego… i regularnie korzystał z urządzenia o nazwie Firefly.