Dlaczego lekarze milczą?
Biorąc pod uwagę tę systemową sytuację, dlaczego większość lekarzy się nie buntuje? Odpowiedź jest wieloaspektowa. Po pierwsze, chodzi o kwestię komfortu i statusu społecznego: kwestionowanie systemu oznacza ryzykowanie kariery, reputacji i dochodów. Trudno „gryźć rękę, która cię karmi”, gdy cieszysz się szanowaną pozycją.
Następnie pojawia się dysonans poznawczy. Przyznanie się, że to, czego się uczyło i praktykowało przez lata, jest potencjalnie fałszywe lub skorumpowane, wymaga bolesnego procesu żałoby. Wielu woli tego nie dostrzegać. Wreszcie, istnieje cichy opór: wielu pracowników służby zdrowia „unika kuli”, dyskretnie dostosowując swoje praktyki lub obchodząc obowiązki bez zbędnego zamieszania, aby nadal świadczyć opiekę zgodnie z własnym sumieniem, nie narażając się na reperkusje administracyjne.
Pomimo tego ponurego obrazu próby totalitarnej kontroli nad zdrowiem i ciałem, dr Fouché dostrzega odwrotny proces: tworzenie alternatyw. Im bardziej system się sztywnieje, tym bardziej odrzuca tych, którzy nie pasują do schematu, a tym bardziej te „ziarna piasku” organizują się, by odbudować, gdzie indziej, bardziej humanitarną medycynę.